Uwaga!

środa, 29 kwietnia 2015

Rozdział 9


Rozdział 9

- Kath, wstawaj ! Jest już 11:00 ! - Annie szarpała ją za ramię, przez co nagle się obudziła.
- Co, 11:00 ?! - wygrzebała się z łóżka i w pośpiechu zaczęła się ubierać - Cholera mam tylko godzinę, by odwieźć samochód. Gdy pożegnała się z dziewczynami i wsiadła  do samochodu  poczuła na sobie czyiś wzrok, rozejrzała się po okolicy  i  zobaczyła mężczyznę po drugiej stronie ulicy. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że tego samego faceta widziała w swoim śnie. Definitywnie gapił się na nią, jego obślizgłe spojrzenie jakby rozbierał ją wzrokiem, sprawiło że zrobiło jej się niedobrze. W pośpiechu wsiadła do samochodu, jadąc do domu ciągle myśląc jak to możliwe.

Na szczęście zdążyła do domu, by na czas oddać mamie samochód, co prawda nie była zadowolona, że w ostatniej chwili, ale nic nie powiedziała. Kiedy wyszła, Kath poszła do kuchni, zrobiła sobie spaghetti  i nakarmiła Cleo. Z talerzem ciepłego spaghetti usiadła w salonie na sofie i włączyła laptopa. Chwilę potem, usłyszała dźwięk oznaczający, że ma nową wiadomość.

Od: Annie Evans  
Do: Katherine Sherfield

Hej Kath ! 
Mam nadzieję, że zdążyłaś i nie miałaś w domu kłopotów. Chciałam Cię też zapytać, czy poszłabyś z Nami w czwartek do tego nowego klubu na rogu West Bridge. Nazywał się jakoś Satchi & Satchi, myślę że będzie super !

___________________________________________________________
Od: Katherine Sherfield
Do: Annie Evans

Annie, 
 No jasne, że chętnie z Wami pójdę ! Już nie mogę się doczekać, przecież o tym klubie jest głośno od momentu jego otwarcia! Nie wiem co na to mój lekarz, bo od picia alkoholu moja pamięć wcale się nie poprawi, ale co tam. Chrzanić to !
___________________________________________________________
Od: Annie Evans  
Do: Katherine Sherfield

No taką wiadomość chciałam usłyszeć ! To widzimy się przed klubem o 22:00. Muszę lecieć na zajęcia z siatkówki, buziaki !
          ____________________________________________________________________

Kath wyłączyła laptopa i poszła do pokoju, zobaczyć czy ma coś w szafie na tę okazję. Wywalając ponad połowę ciuchów z szafy znalazła małą czarną, bardzo obcisłą i krótką sukienkę, Była lekko marszczona na tali, sądziła że nada się w sam raz. Do tego zamierzała ubrać czarne szpilki z 16 cm-owymi obcasami. Jeszcze jakieś dodatki i voilà!. 
 Gdy wychodziła z pokoju znowu słyszała jakieś dziwne odgłosy dobiegające ze strychu. - Znowu jakieś myszy - pomyślała. Spojrzała na Cleo ocierającą się o drzwi.
- Jesteś zbyt leniwa by się tym zająć, prawda? - mruknęła do kotki.
Zeszła na dół i włączyła telewizor by obejrzeć swój ulubiony Reality Show.
Za oknem robiło się coraz ciemniej , a jej samotność zaczynała coraz bardziej doskwierać. Przypomniała sobie znowu faceta, którego widziała dziś na ulicy i znowu zimny dreszcz przebiegł jej po karku. 
Zasłoniła wszystkie okna i upewniła się, że drzwi są zamknięte, czuła się strasznie nieswojo. Tak jakby była obserwowana. Ściszyła telewizor, by słyszeć najdrobniejsze dźwięki a telefon w razie czego leżał na stole. 
O mało nie podskoczyła z kanapy z krzykiem gdy usłyszała,  dźwięk przekręcanego klucza w zamku. To była na szczęście tylko mama, wracająca z pracy. Jej przybycie od razu ją uspokoiło i starała się zachowywać naturalnie nie okazując zdenerwowania. Dzięki Bogu nic nie zauważyła, odgrzała sobie spaghetti i przełączyła kanał na swój serial. Kath pocałowała mamę w policzek i życzyła jej dobrej nocy. Nie chciała z nią oglądać nudnych seriali, poza tym chciała udać się już do łazienki. Jutro musiała rano wstać do szkoły. Wykąpała się i poszła spać.

Następnego dnia wracając do domu z dziewczynami, opowiadały sobie kto jak spędził wczorajszy dzień, po czym omówiły plany pójścia do klubu, chwaląc się kto w co się ubierze. Kath nie zdziwiła się, że wszystkie postawiły na dosyć wyzywające sukienki. Przegląd zdjęć świadczy, że to będzie najlepszy wybór. Śmiały się i komentowały jakieś wydarzenia, wtedy Kath zmroziło. Znowu zobaczyła tego faceta ze snów. Stał oparty o mur naprzeciwko bramy wjazdowej do szkoły. Odwróciła szybko wzrok patrząc na samochód obok nich, jakby to był najciekawszy samochód na świecie. Przełknęła z trudem ślinę, czuła suchość w gardle i jeszcze coś... strach. 
- On mnie śledzi ?!- pomyślała z paniką. 
Była tak wytrącona z równowagi, że nawet nie słyszała Vi.
- Kath, ziemia do Kath! - krzyknęła, przez co oderwała ją od własnych myśli.
- Sorry, co mówiłaś ? Zamyśliłam się...
- Pytałam czy nie będziesz zła jak zaproszę w czwartek Shane'a by poszedł z nami do klubu. 
Będziemy miały transport, bo on nie piję. Co ty na to ?
- Super, jasne zaproś go. 
 Przestała myśleć o podejrzanym facecie i  pomyślała o wspomnianym Shane'ie . 
To znajomy Vi z klasy, brunet o ciemnych oczach. Jest zamknięty w sobie, milczący i nieprzystępny. Zawsze chodzi własnymi ścieżkami. Uwielbiany przez dziewczyny, jednak żadnej nie udało się go poderwać.Zdarza się jemu być złośliwym, a wręcz wrednym dla osób, które w jakiś sposób podniosą mu ciśnienie. Nie wykazuje chęci zawierania bliższych znajomości z innymi ludźmi jedynie z kim rozmawia bez użycia ironii to Vi. Nie dlatego, że ze sobą kręcą czy coś, bo raczej są jedynie przyjaciółmi z dzieciństwa, Shane traktuje Vi jak siostrę. Chodziły nawet plotki po szkole, że jest gejem, ale Vi zaprzecza tym plotkom twierdząc, że rozsiewają je dziewczyny, którym Shane dał kosza. Jak twierdzi, Shane po prostu nie znalazł tej, która by go zainteresowała. Kath pomyślała, że najwidoczniej tego pana trudno jest zadowolić.
 Jak dotąd znała go tylko z widzenia, w sumie miło będzie w końcu poznać tego sławnego Shane'a.

Gdy wróciła do domu, mama już czekała by zawieść ją do lekarza.
Gdy weszła do gabinetu, doktor siedziała pisząc coś na karcie pacjenta. Gdy Kath zamknęła za sobą drzwi, uniosła głowę z nad papierów i wskazała miejsce siedzące na przeciwko niej. Doktor wstała i zaczęła krążyć po gabinecie, często poprawiała okulary. Po kilku minutach przeprosiła i wyszła na chwilę z gabinetu i weszła do pomieszczenia obok.
Katherine usłyszała fragment rozmowy .
- Rozumiem, więc dopiero się uczysz. Pomogę Ci jeśli będziesz przychodził do mnie. Co masz na myśli, że czujesz coś złego? Kontaktuj się ze mną !
Katherina wywnioskowała, po braku odpowiedzi, że to rozmowa telefoniczna z jakimś pacjentem z wariatkowa.
Kiedy wróciła wydawała się spokojniejsza i o dziwo ona również poczuła się rozluźniona.
- Czy jest coś o czym chciałabyś mi powiedzieć? 
Przez chwilę Katherine chciała powiedzieć pani doktor o facecie, który jak jej się wydaje ją śledzi, ale ww ostatniej chwili zmieniła zdanie. Nie chciała by wzięła ją za jakąś panikarę . Wolała się z tym wstrzymać i upewnić, że to nie był zwykły zbieg okoliczności. 
- Nie, raczej nie. - wymusiła na twarzy uśmiech.
- No dobrze, zatem do zobaczenia za kilka dni.